Wojna rosyjsko - ukraińska: polityka Putina

Kryzys ukraiński obrazuje zróżnicowanie europejskiego stosunku do putinowskiej Rosji. Dzieli ono nie tylko poszczególne europejskie kraje, ale nawet partie. Ciężko mówić o jednolitym stosunku danego państwa do Rosji jeżeli często nawet poszczególne formacje polityczne nie potrafią wypracować spójnego stanowiska. W Europie można było do niedawna mówić o zasadniczych obrazach Moskwy radykalnie od siebie różnych.

Rosja jako wschodząca demokracja

            Nie ulega wątpliwości, że putinowska wizja „suwerennej demokracji” uwiodła wielu polityków i analityków. W tym obrazie Rosji nie ma za wielu rys. Jest udana transformacja, budowa silnego, ale zarazem demokratycznego państwa. Adherenci tej wizji nie chcą słyszeć o łamaniu praw człowieka, zarazem fascynują się wskaźnikami rosyjskiej gospodarki. W tej wizji Putin to swego rodzaju nowy Piotr I a więc człowiek, który najpierw przełamał wielką smutę a potem zmodernizował swój kraj. Co prawda politycy Ci dostrzegają niedociągnięcia, ale wynikają one  z ogromu zadań, które stały przed Rosją. Od takiego obrazy już tylko krok do akceptacji jakiejś rosyjskiej wizji „doktryny Monroea i uznaniu byłego ZSRR za putinowską strefę wpływów.. Polska ze swoją tradycyjną ostrożnością wobec Rosji jawi się w tym przypadku jako kraj nierozsądny, prowadzący awanturniczą politykę zagraniczną.. Prozachodnie aspiracje krajów WNP jawią się tu natomiast jako wręcz urojenia.

            Nie wszyscy zwolennicy „partnerskich” stosunków z Federacją Rosyjską uważają ją jednak za wzorową demokracje. Istnieje też podejście na swój sposób realistyczne jego zwolennicy mówią;” Rosja nie jest demokracją na wzór zachodni, ale mają do tego prawo to odmienna kultura, odmienna cywilizacja. My nie powinniśmy nikogo silą nawracać na demokracje nie mamy do tego moralnego prawa. Powinniśmy jednak utrzymywać wymianę handlową gdyż jest to w obopólnym interesie”. Wydaje się, że takie stanowisko reprezentował na przykład przez długi czas rząd Angeli Merkel. Temu swoistemu desinteessment w sferze aksjologicznej towarzyszy z jednej strony respekt wobec potęgi Rosji, z drugie nastawienie na doraźne korzyści jakie może dać współpraca.

            Nie można jednak powiedzieć, że stanowiska entuzjastyczne tudzież skrajnie realistyczne wobec Rosji są powszechnie akceptowane. Wielu  polityków i analityków dostrzegało i dostrzega przecież prawdziwy charakter putinowskiej Rosji. Część z tych „pesymistów” nie widzi jednak możliwości skutecznego wpływu na nowe imperium. A zatem dla zwolenników tego podejścia Rosja jest dyktaturą, która zagraża światowemu pokojowi. Ale my jako Zachód nie dysponujemy skutecznymi środkami by z nią walczyć dlatego należy działać na zasadzie „tyle wartości ile trzeba i tyle interesów ile to konieczne”.

Rosja jako nowe imperium zła  

            Wreszcie można spotkać sięz podejściem gdzie Rosja jawi się jako nowy Związek Radziecki. Jest ot swego rodzaju nowy ZSRR a Putin to reinkarnacja Breżniewa. Dlatego należy powstrzymać za wszelką cenę proces odbudowy imperium i wyrwać z rąk Rosji tyle państw WNP ile to możliwe. Takie podejście nie ma na Zachodzie zbyt wielu zwolenników, choć jego przykładem może być postawa senatora Mc Caina.

Postawy wobec Rosji a kwestia ukraińska

            Gdy w lutym Ukraińcy obalili reżim Wiktora Janukowycza stało się jasne, że nie pozostanie to bez retorsji ze strony Rosji. Postawa Putina była jednak szokiem nawet dla największych pesymistów. Na Zachodzie dały o sobie znać dwie tendencje. Zwolennicy pierwszej w naruszeniu post-zimnowojennego status quo i rewizji granic widzieli złamanie żelaznych zasad rządzących współczesną światową polityką. Jednak opcje „entuzjastyczna” i „realistyczna” werbalnie popierali retorsje wobec Moskwy tak naprawdę dążyli jednak do nowego Monachium.  Widzieli w całej sytuacji wręcz szansę na uregulowanie post-zimnowojennych stref wpływów. Chodzi o to by poprzez umowę zlikwidować kwestię państw newralgicznych i ustalić kto gzie ma dominujące interesy.

            Nasuwa się pytanie o miejsce jakie w tej układance zajmuje sama Ukraina. Dla jednej opcji była kluczem do nowej geopolitycznej układanki w Europie, dla drugiej zaś „tortem do podziału” z Putinem. Ale chyba w żadnej z tych wersji Ukraińcy nie byli realnym podmiotem polityki. Należało oczywiście uregulować kwestię Kijowa ale raczej w drodze „koncertu mocarstw”. Przykładem takiego podejścia są złamane zresztą przez Rosję porozumienia genewskie/

            Zestrzelenie malezyjskiego samolotu zmieniło nieco układ sil. Wojna uderzyła bezpośrednio w Zachód, obywatele nie darowaliby swym rządom braku reakcji. Nie znaczy to jednak, że wizja nowego Monachium została zażegnana. Na przykład spekulacje wokół możliwej umowy Merkel-Putin każą obawiać się właśnie podziało stref wpływów w Europie z Ukrainą jako państwem buforowym. Tym bardziej, że  „ liberałom” w putinowskiej elicie absolutnie nie na rękę przedłużające się napięcie, boją się utraty zachodnich kontraktów.

Wnioski

            Nowe ostrzejsze szanse wobec Rosji pokazują. że po katastrofie boeinga górę wzięli zwolennicy twardej linii. Pytanie jednak czy nie jest to sukces tymczasowy. I kolejne pytanie jak ukarać Rosję za agresję na Ukrainę by nie zamknąć drogi do pokojowej koegzystencji  w przyszłości. Na te pytanie akurat żadna z przedstawionych wyże strategii nie daje satysfakcjonującej odpowiedzi.

Łukasz Kołtuniak

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu