Gruzja: początek dekompozycji obozu władzy?

Odbywające się w ostatni weekend wybory samorządowe w Gruzji przyniosły zwycięstwo koalicji Gruzińskie Marzenie. Dla obozu założonego przez miliardera Bidzinę Iwaniszwilego jest to trzecie z rzędu wyborcze zwycięstwo. Tym niemniej opozycyjny Zjednoczony Ruch Narodowy zdaje się odbudowywać swoją pozycję. Na korzyść Ruchu działają niewątpliwie pierwsze symptomy dekompozycji obozu rządowego. Kandydaci Marzenia otrzymali większość bezwzględną w 46 z 59 okręgów. Do miast w których o kształcie lokalnej egzekutywy zdecyduje druga tura należy Tbilisi. W stolicy powalczą o władzę kandydat Marzenia Dawid Narmania z kandydatem Zjednoczonego Ruchu Nika Melią.

Komentarz 

            Po jesiennych wyborach prezydenckich, w których kandydat Marzenia Giorgi Margwelaszwili uzyskał 62% głosów wydawało się, że pozycja partii rządzącej jest niezagrożona. Obecnie jednak na jej niekorzyść pracuje pogłębiający się konflikt między założycielem i wciąż faktycznym liderem tej koalicji Bidziną Iwaniszwilim, premierem Iraklim Garibaszwilim i prezydentem Margwelaszwilim. Okazało się, że rozproszenie władzy wpłynęło na wewnętrzna konsolidację Marzenia. Ponadto coraz bardziej widoczne staje się, że poza „antysaakszwilizmem” blok ten nie ma żadnego ideowego spoiwa.

            Natomiast Zjednoczony Ruch Narodowy swój wynik, który w skali kraju oscylował wokół 25% może uznać za sukces. Udało się powstrzymać tendencje spadkową i nastąpił wzrost poparcia o kilka procent. Być może wyjazd z kraju Saakaszwilego wpłynął pozytywnie na odczucia przeciętnego Gruzina wobec partii byłego prezydenta. Ruch skonsolidowany jako twarda opozycja pozostanie najpewniej ważnym graczem w gruzińskiej polityce.

            Trzeba przyznać, że same wybory były transparentne. Nie obyło się jednak bez ekscesów przedwyborczych, jak choćby pobicia polityków opozycji. Niepokojąca była też wypowiedź premiera Garibaszwilego, który zapowiedział, że nie dopuści do zwycięstwa ZRN w żadnym obwodzie a po wyborach partia zniknie ze sceny politycznej.

            Gruzja jest na najlepszej ścieżce do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Jednocześnie mimo braku wyraźnego przełomu politycznego odnowione zostały relacje z Rosją. Nie wydaje się jednak by samo podpisanie umowy było zagrożone. Rosja nie prowadzi na razie zorganizowanej akcji zniechęcających, co nie zmienia faktu, że jej przedstawiciele nie omieszkali zauważyć, że ratyfikacja umowy wpłynie negatywnie na te odnowione relacje handlowe. Tym niemniej dotychczasowa postawa polityków Marzenia raczej rozwiała obawy jakoby zamierzali oni przeorientować gruzińską politykę w kierunku Moskwy. Ostatnie wydarzenia w Abchazji i obalenie prezydenta Ankwaba będą wpływały na bardziej prorosyjską politykę Suchumi. To jednak niewiele zmieni w sytuacji Tbilisi, które i tak nie ma szans na odzyskanie spornych prowincji. Mało prawdopodobne wydaje się natomiast przyłączenie Abchazji do Rosji, czemu przeciwna jest ludność tego regionu. Inna sytuacja panuje w Osetii Południowej - jej przyłączenie do Rosji wydaje się nieuniknione.

            Gruzja coraz bardziej staje się stabilną choć jeszcze nie skonsolidowaną demokracją. Istnienie popularnej władzy i silnej opozycji to na obszarze postsowieckim jest zjawiskiem cennym. Tym niemniej do miana demokracji w pełni skonsolidowanej wciąż jeszcze daleka droga.

 

Łukasz Kołtuniak

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu