Szczyt G 7: o Ukrainie, energii i klimacie bez Rosji

Szefowie państw i rządów siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata spotkali się 4 czerwca w Brukseli. Pierwszy raz od 16 lat na szczycie zabrakło Rosji. Głównymi tematami był kryzys ukraiński, globalne problemy gospodarcze, handel międzynarodowy, bezpieczeństwo energetyczne oraz walka ze zmianami klimatu.

Po raz pierwszy organizatorem szczytu G7, w którego skład wchodzą szefowie rządu Stanów Zjednoczonych, Kanady, Japonii, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Niemiec, była Unia Europejska. W wyniku kryzysu na Ukrainie szefowie państw i rządów wykluczyli ze swego grona prezydenta Rosji Władimira Putina i odwołali spotkanie grupy G8, pierwotnie planowane w Soczi. Głównym tematem rozmów była Ukraina. Członkowie grupy uchwalili, że w sprawie kryzysu ukraińskiego będą prowadzić z Rosją oddzielne rozmowy i szukać rozwiązania. Potwierdzili jednocześnie dwutorową politykę wobec Ukrainy, polegającą na wsparciu politycznym i gospodarczym dla rządu w Kijowie, w celu stabilizacji kraju oraz utrzymywania wiarygodnej presji na Rosję by odstąpiła od dalszego ingerowania w sprawy wewnętrzne Ukrainy. Ponadto, przywódcy siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata uzgodnili udzielenie pomocy Ukrainie na rzecz zredukowania przez Kijów ryzyka w dostawach energii, tak by można m.in. zdywersyfikować dostawy nośników energii. Grupa G7 wydała również wspólne oświadczenie, zawierające żądania wobec Rosji, zmierzające do odbudowania przez te ostatnią zaufania. Postulaty skupiają się na współpracy z nowym ukraińskim prezydentem Poroszenką, powstrzymaniem napływu separatystów i dostaw broni na wschodnią Ukrainę, gwarancji dostaw gazu i całkowitym wycofaniu rosyjskich wojsk znad ukraińskiej granicy. W przypadku odmowy realizacji tych żądań przez Rosję, Zachód grozi dalszymi, ostrzejszymi sankcjami. Nie będzie jednak ich automatyzmu, co oznacza, że przed każdą kolejną decyzją odbywać będą się dalsze konsultacje. Unia Europejska ma zamiar na szczycie zaplanowanym pod koniec czerwca dokonać bilansu i wtedy rozmawiać o możliwych sankcjach.

            W związku z konfliktem ukraińskim tematem poruszanym na szczycie było również bezpieczeństwo energetyczne. Członkowie G7 zatwierdzili zasady i kluczowe inicjatywy Unii Europejskiej uzgodnione na początku maja w Rzymie. Wówczas odpowiedzialni za sprawy energetyki ministrowie państw G7 przyjęli 13-punktowy plan zmniejszenia zależności swych krajów od importu gazu z Rosji. W planie tym podkreślili, że z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego w perspektywie średnioterminowej podstawą jest dywersyfikacja źródeł i dróg dostaw, a kraje nie powinny być całkowicie zależne od dostawcy paliw. Ponadto, zadeklarowali chęć działania na rzecz bardziej zintegrowanego rynku skroplonego gazu LNG, włączając w to poszukiwania nowych źródeł dostaw, rozwój infrastruktury, zdolności magazynowania oraz budowę terminali LNG. W związku z konfliktem ukraińskim Unia Europejska szczególnie interesuje się gazem LNG sprowadzanym ze Stanów Zjednoczonych. Prezydent Barack Obama zapowiedział jednocześnie tzw. energetyczne stress testy, co oznacza, że każdy kraj grupy G7 przeprowadzi ocenę energetyczną, by zidentyfikować możliwy wpływ jakiegokolwiek potencjalnego zakłócenia tych dostaw i zaproponować sposoby lepszego zapobiegania problemom i szybszego wychodzenia z kryzysów.

            W trakcie szczytu poruszono także kwestię walki ze zmianami klimatycznymi. Szczyt G7 potwierdził intencję osiągnięcia ambitnego i wiążącego porozumienia klimatycznego do 2015 roku. Przewodniczący Komisji Europejskiej podkreślił, że bezpieczeństwo energetyczne wiąże się z ochroną klimatu, bo źródła odnawialne i własne zasoby zmniejszają zależność od importu paliw kopalnych. Z kolei Hermann Van Rompuy zapowiedział, że na szczycie UE w październiku zapadną odpowiednie decyzje w tej sprawie, tak by na początku 2015 roku UE mogła zadeklarować swoje zobowiązania w ramach przyszłego globalnego porozumienia klimatycznego. Pozostałymi tematami dyskutowanymi podczas szczytu były też m.in. konflikt w Syrii, sytuacja w Libii i na Bliskim Wschodzie, globalne problemy gospodarcze oraz handel międzynarodowy.

            Po raz pierwszy od 16 lat grupa G7 spotkała się bez Rosji. W pierwszej reakcji na oświadczenie wydane przez  uczestników szczytu, Rosja zarzuca zachodowi "cynizm" w kwestii określania działań ukraińskiej armii wobec separatystów jako "umiarkowane". Ponadto, mimo ogromnej potęgi członków G7, nie jest to instytucja międzynarodowa, a na jej spotkaniach nie są podejmowane formalnie wiążące decyzje. Są to spotkania koordynujące politykę siedmiu państw oraz UE i wyznaczające wspólne dla nich cele. Od początku lat 90. XX wieku Rosja należała do „Grupy ośmiu”. Wtedy, w nagrodę za politykę reform i ostrożne zbliżenie do Zachodu, na szczyt zaproszono ówczesnego Sekretarza Generalnego KPZR Michaiła Gorbaczowa. Należy jednocześnie zaznaczyć, że Rosja nigdy nie uczestniczyła w rozmowach finansowych, które prowadzili ministrowie finansów G7. Jednak Moskwa jest niekoniecznie zdana na szczyty G7/G8, ponieważ zdaniem ekspertów „nadal o wiele ważniejsze są dla niej inne gremia, w których działa”, jak na przykład Rada Bezpieczeństwa ONZ albo grupa G20.

 

Magdalena Soja

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu