Słowacja: weryfikacja pozycji Fico

Wybory prezydenckie i europejskie na Słowacji wyraźnie pokazały trend spadkowy poparcia dla premiera Roberta Fico i jego partii Smer. Przez ostanie dwa lata wydawało się, że Fico na długo zapewnił sobie pozycję hegemona na scenie politycznej. Tymczasem premier sensacyjnie przegrał wybory prezydenckie z biznesmenem Andrejem Kiską. Natomiast wynik Smeru w eurowyborach (30,2%) to rezultat poniżej oczekiwań, zwłaszcza biorąc pod uwagę nikły potencjał koalicyjny tej partii.

Komentarz

            Po przyspieszonych wyborach parlamentarnych w 2012 roku wydawało się, że na dobrych kilka lat nastąpił na Słowacji „koniec historii”. Smer rozgromił konkurencję w wyborach parlamentarnych. Partie rywalizujące z ugrupowaniem Fico były w stanie głębokiego kryzysu w związku z gigantyczną aferą „gorilla”, która ujawniła powiązania prawicowych polityków ze światem przestępczym. Program premiera można streścić jednym słowem - „stabilizacja”. Słowacja po epoce wielkich reform ekonomicznych miała wejść w fazę wytchnienia i ewolucji w kierunku „państwa socjalnego”. Jednocześnie premier obiecał, że nie naruszy podstaw reform z lat 2000-2008. Bardzo dobre, mimo kryzysu wyniki gospodarki dawały nadzieje, że Smer i jego lider będą w stanie konsumować dorobek poprzednich ekip.

            Jeszcze na początku tego roku wydawało się, że pozycja obozu rządzącego jest niezagrożona. Tym bardziej szokująca dla opinii publicznej była decyzja premiera o starcie w wyborach prezydenckich. Zwłaszcza, że w świetle zapisów słowackiej konstytucji realne instrumenty rządzenia spoczywają właśnie w rękach szefa rządu. Jeszcze większą niespodzianką była porażka Ficy z biznesmenem-filantropem Andrejem Kiską i to w stosunku 40:60. Kisce, który nie przedstawił precyzyjnego programu politycznego udało się wygrać uzyskując poparcie elektoratu centroprawicy, który premiera traktuje jako populistę. Trzeba pamiętać, że pierwsza kadencja Ficy (2006-2010) nie była równie koncyliacyjna jak druga - upłynęła pod znakiem konfliktów wewnętrznych i napięć w relacjach z Węgrami. To właśnie w tamtym czasie wytworzył się silny elektorat negatywny obecnego premiera i wciąż istniejąca polaryzacja społeczeństwa. W wyborach prezydenckich okazało się, że przeciwników premiera jest dużo więcej niż by się mogło wydawać.

            Eurowybory mimo wszystko pokazały spadek poparcia dla Smeru. Zwraca uwagę rekordowo niska frekwencja zaledwie 13% (najniższa w całej historii wyborów do PE). Smer zdołał zebrać 30,2%, jednak przy niskiej zdolności koalicyjnej jest to wynik niesatysfakcjonujący. Prawicowa opozycja powoli odbudowuje swoje wpływy, a duże nadzieje związane są z nową partią Siet popularnego polityka Rado Prohazki.

            Mimo porażki Ficy w wyborach prezydenckich nie należy spodziewać się radykalnej zmiany słowackiej polityki w kolejnych latach. Z pewnością zachowany zostanie umiarkowanie socjaldemokratyczny kurs w polityce gospodarczej. W polityce europejskiej także należy spodziewać trzymania się polityki „pozostawania w twardym jądrze” integracji. Co ciekawe przez lata to prawica była główną siłą popierającą integrację europejską Słowacji. Fico natomiast uchodził za eurosceptyka. Rządy Smeru z lat 2006-2010 przyniosły pewną marginalizację Słowacji. Tymczasem po tym jak w 2011 roku prawicowa koalicja rozpadła się wskutek sporu o pakiet pomocowy dla Grecji Fico zaczął kreować swój wizerunek jako „polityka głównego nurtu UE”. Stąd w drugiej kadencji jego stosunki z UE są raczej bezproblemowe, mimo pewnych napięć w stosunkach z Węgrami. To co pozostało niezmienne to jego niechęć do współpracy euro atlantyckiej. W pierwszej kadencji zdarzyło mu się powiedzieć, że „Słowację i Libię łączą wspólne wartości - walka ze światowym imperializmem”. Natomiast w ostatnich dniach sensację wzbudziła jego wypowiedź, w której nazwał potencjalną obecność wojsk amerykańskich w naszym regionie „nową okupacją”. Po raz kolejny okazało się, że definiowanie interesów przez Polskę i Słowację w ramach Wyszehradu jest dość odmienne. Na marginesie trzeba jednak zaznaczyć, że słowacki minister spraw zagranicznych Miroslav Laiczak cieszy się ogromny prestiżem międzynarodowym, wymieniany był jako kandydat do objęcia funkcji Sekretarza Generalnego ONZ. Słowacja również mimo pewnych prorosyjskich tendencji w pierwszej kadencji Ficy poparła stanowisko UE w sprawie kryzysu ukraińskiego.

            Wydaje się, że w ciągu najbliższych dwóch lat nie należy spodziewać się radykalnych zmian w słowackiej polityce. Jednak dalszy spadek poparcia dla Smeru i zwycięstwo prawicy w wyborach 2016 roku nie są już nierealne.

 

Łukasz Kołtuniak

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu