Eskalacja konfliktu palestyńsko - izraelskiego

Niespełna 30 dni temu konflikt pomiędzy Izraelem i Hamasem uległ gwałtownemu nasileniu. Od 2012 roku na mocy zawartych porozumień Żydzi nie prowadzili otwartych działań militarnych wobec Palestyńczyków. Strona palestyńska również zaprzestała wzmożonych ataków na cele izraelskie. Nie oznacza to jednak, iż relacje pomiędzy dwoma zwaśnionymi narodami układały się pomyślnie. Większość ekspertów czas względnego zawieszenia broni określała jako „okres uśpienia”. Nie bezpodstawnie można stwierdzić, że był to jednak niespokojny sen. W ciągu ostatnich dwóch lat rząd Benjamina Netanjahu znacznie rozwinął program osadnictwa żydowskiego na obszarze Autonomii Palestyny, na mocy którego zbudowanych zostało kilkanaście tysięcy nowych domów. Warto zaznaczyć, iż kwestia likwidacji osadnictwa żydowskiego na tzw. terenach okupowanych, jest jednym z głównych postulatów Palestyńczyków w żmudnym izraelsko-palestyńskim procesie pokojowym. W przeszłości rozwój osadnictwa żydowskiego wielokrotnie był bezpośrednią przyczyną eskalacji konfliktu narodowościowego nad Jordanem. Zasadne jest zatem twierdzenie, iż program budowy nowych osiedli izraelskich, znacznie wpłynął na kształt obecnej sytuacji. Palestyńczycy, a w szczególności zbrojne skrzydło Hamasu, dzierżącego władzę w Strefie Gazy, wielokrotnie odpłacali się Netanjahu w krwawy sposób. Izraelskie źródła rządowe podają, że od 2012 roku rakiety palestyńskie ponad sto razy spadały na terytorium Izraela powodując śmierć bądź raniąc kilkadziesiąt osób. Ponadto decyzje polityczne, podejmowane zarówno przez stronę palestyńską jak i izraelską, stale mąciły wątły spokój w Ziemi Świętej. Wystarczy wspomnieć kwietniową decyzję przewodniczącego Autonomii Palestyny Mahmouda Abbasa, dotyczącą ubiegania się Palestyny o członkostwo w kilkunastu agencjach ONZ, wobec której silny sprzeciw zgłaszał Tel Awiw. Ponadto cztery miesiące temu doszło do bezprecedensowego porozumienia pomiędzy Hamasem i Fatahem w sprawie utworzenia wspólnego rządu jedności narodowej. Wspólny gabinet miał na celu pełniejszą reprezentację Palestyńczyków na arenie międzynarodowej oraz skuteczniejsze działanie administracji w Strefie Gazy oraz na Zachodnim Brzegu Jordanu. Jednak powyższe działanie zostało odebrane przez Izrael jako wysokie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Hamas jest postrzegany przez społeczność międzynarodową jako organizacja terrorystyczna. Nie dziwi zatem fakt, iż Netanjahu, prowadzący dotychczas negocjacje z umiarkowanym Fatahem, ostro zareagował na perspektywę dzielenia stołu negocjacyjnego z bojownikami Hamasu. Jednak działania Izraela również burzyły wizję stabilizacji na Bliskim Wschodzie. Były nimi m.in. podejmowane przez rząd decyzje aneksji kolejnych terenów pod budowę osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu; niemal całkowita izolacja Strefy Gazy; reglamentacja energii oraz towarów i usług, dostarczanych przez Izrael do Strefy Gazy, co istotnie wpłynęło na obniżenie jakości życia Palestyńczyków zamieszkujących powyższy obszar; wstrzymanie uwalniania więźniów palestyńskich. Wymienione działania skutecznie torpedowały wszelkie starania społeczności międzynarodowej, zmierzające ku zakończeniu konfliktu. Szczególnie zaangażowane w powyższą materię były Stany Zjednoczone. Sekretarz stanu John Kerry w ostatnich kilku miesiącach 12 razy odbywał podróż do Izraela i Palestyny, z nadzieją na nawiązanie nici porozumienia pomiędzy zwaśnionymi narodami. W działania na rzecz pokoju w Ziemi Świętej włączył się również aktywnie papież Franciszek, który gościł w Watykanie Mahmouda Abbasa i Szimona Peresa na wspólnym spotkaniu. Jednak wszelkie wysiłki były bezskuteczne. Napięcia pomiędzy Żydami i Palestyńczykami nasilały się z miesiąca na miesiąc. W powyżej określonych okolicznościach rozwijały się dogodne warunki do osiągnięcia dzisiejszego status quo.

 

Bezpośrednią przyczyną obecnych walk w Strefie Gazy stało się porwanie trzech izraelskich studentów przez bojowników Hamasu. 13 czerwca młodzi ludzie zostali uprowadzeni w pobliżu Hebronu na Zachodnim Brzegu Jordanu. Był to duży wstrząs dla społeczności izraelskiej. Premier Netanjahu niezwłocznie wydał oświadczenie, w którym obarczył odpowiedzialnością za porwanie nie tylko Hamas, ale również prezydenta Abbasa, który zawarł porozumienie z powyższą organizacją. Co istotne Abbas publicznie potępił porwanie trzech studentów. Siły Obronne Izraela błyskawicznie rozpoczęły operację poszukiwawczą, mającą na celu uniemożliwienie przewiezienia studentów do Strefy Gazy. Działania armii izraelskiej zakrojono na  bardzo szeroką skalę. W pierwszych dniach aresztowano kilkuset Palestyńczyków współpracujących z Hamasem. Społeczność międzynarodowa nie milczała wobec aktu przemocy Hamasu oraz perspektywy nasilenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Unia Europejska, Stany Zjednoczone oraz sekretarz generalny ONZ zgodnie potępili działanie Hamasu. Akcja poszukiwawcza prowadzona przez Izrael nabierała rozmachu. Jednocześnie w odwecie za liczne aresztowania, na terytorium Izraela zaczęły spadać rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy. Żydzi nie pozostawali dłużni Palestyńczykom i rozpoczęli akcje likwidacji instalacji rakietowych, przy pomocy precyzyjnych nalotów lotniczych. Prowadząc akcję poszukiwawczą, siły Izraela rozpoczęły także niszczenie komórek Hamasu na Zachodnim Brzegu. Codziennością stały się masowe aresztowania osób podejrzanych o współpracę z terrorystami, przeszukania i wyburzanie budynków należących do członków Hamasu. Palestyńczycy natomiast odpowiadali coraz silniejszymi atakami rakietowymi, wymierzonymi w centralne ośrodki Izraela. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Jeden z przywódców Hamasu oświadczył, że „kolejna Intifada na Zachodnim Brzegu już się rozpoczęła i nikt jej nie powstrzyma”. Powyższe słowa oraz zaostrzająca się sytuacja, spowodowały reakcję ONZ. Dyrektor polityczny Narodów Zjednoczonych Jeffrey Feltman zaapelował do Izraela o powstrzymanie się od eskalacji przemocy oraz ograniczenie operacji poszukiwawczej do niezbędnych środków. Niestety apele przedstawicieli społeczności międzynarodowej nie odniosły pożądanego skutku. Aresztowania oraz ataki odwetowe osiągały coraz większe rozmiary. Przełom patowej sytuacji nastąpił 30 czerwca. Izraelski wywiad odnalazł ciała trzech zaginionych studentów. Zwłoki porzucono przy drodze, zaledwie kilka kilometrów od miejsca porwania. Był to kolejny wstrząs dla społeczności żydowskiej. Barack Obama zdecydowanie potępił zabójstwo trzech młodych ludzi przez Hamas. Jednak równocześnie zaapelował do przywódców Izraela o niepodejmowanie pochopnych decyzji oraz o powściągliwość ewentualnej akcji odwetowej. Zdecydowanych działań ze strony Sił Obronnych Izraela głośno domagało się natomiast społeczeństwo izraelskie. Codzienne kilkutysięczne demonstracje, postulujące rozpoczęcie ofensywy skierowanej przeciwko Hamasowi, nabierały na sile. Nie osłabły także palestyńskie ataki rakietowe. Szczególnie nasiliły się one w pierwszych dniach lipca, po śmierci 16-letniego Palestyńczyka, zamordowanego przez grupę fundamentalistów żydowskich. W powyższych okolicznościach premier Benjamin Netanjahu podjął decyzję przeprowadzenia ofensywy, mającej zmiażdżyć opór Hamasu i całkowicie zlikwidować potencjał militarny organizacji.

Operacja pod kryptonimem „Obronny Brzeg” została rozpoczęta 8 lipca. Lotnictwo izraelskie już pierwszego dnia zbombardowało 160 celów w Strefie Gazy. W rezultacie ataków, w ciągu pierwszej doby trwania ofensywy zginęło 27 Palestyńczyków, zaś kilkuset zostało rannych. Hamas odpowiedział ogniem rakietowym. Wystrzelono kilkadziesiąt rakiet, które w znakomitej większości chybiły celu, bądź zostały przechwycone przez system obrony przeciwrakietowej „Iron Dome”. Kolejne dni przyniosły dalszą eskalację konfliktu. Każdej doby w Strefie Gazy ginęło kilkadziesiąt osób. W większości były to ofiary spośród ludności cywilnej. Powszechne jest bowiem lokowanie komórek Hamasu w budynkach należących do zwykłych palestyńskich rodzin. Ponadto instalacje rakietowe są montowane na dachach budynków mieszkalnych, szkół, a nawet szpitali. W obliczu humanitarnej katastrofy światowi przywódcy z Barackiem Obamą i Władimirem Putinem na czele, stanowczo zaapelowali o deeskalacje trwających walk. Co prawda Kongres USA oficjalnie potwierdził prawo Izraela do obrony własnych obywateli przed rakietami palestyńskimi, jednak armia Izraela musi zważać na to, aby nie krzywdzić niewinnych ludzi. Niestety wszelkie apele o zawieszenie akcji militarnych zostały odrzucone. Pierwsze nadzieje na pokojowe rozwiązanie obecnego sporu i stabilizację sytuacji pojawiły się w połowie lipca, gdy Egipt wysunął propozycję natychmiastowego 12-godzinnego zawieszenia broni, które umożliwiłoby podjęcie rokowań pokojowych. Niestety egipską propozycję przyjął jedynie Izrael, który 15 lipca wprowadził zawieszenie broni. Jednak ostrzał ze Strefy Gazy spowodował natychmiastowe zerwanie krótkotrwałego zawieszenia broni. Izrael uderzył z jeszcze większą siłą. Jednocześnie powołano 48 tysięcy rezerwistów, zapowiadając tym samym wdrożenie operacji lądowej. Po nieudanej sesji rozmów w Kairze, Benjamin Netanjahu wydał zgodę na rozpoczęcie akcji lądowej, której celem miało być zniszczenie tuneli, wykorzystywanych przez palestyńskich bojowników do przedostawania się na tereny Izraela oraz całkowite zniszczenie systemów rakietowych Hamasu. Niestety ofensywa lądowa spowodowała znaczne zwiększenie ofiar wśród palestyńskiej ludności cywilnej. Międzynarodowy Czerwony Krzyż zaapelował o stworzenie możliwości opuszczenia terenów objętych działaniami wojennymi przez palestyńską ludność cywilną. Powyższe żądania poskutkowały dotychczas zaledwie dwoma, kilkunastogodzinnymi humanitarnymi okresami zawieszenia broni. Do końca lipca Siłom Obronnym Izraela udało się zlikwidować większość tuneli w Strefie Gazy. Nie zapobiegło to jednak ustaniu ostrzału rakietowego prowadzonego przez Hamas. Obecnie w Strefie Gazy prowadzone są nadal intensywne działania zbrojne. Wszelkie apele światowych przywódców o natychmiastowe zawieszenie walk nie odnoszą skutków. Kilkukrotne próby rokowań pokojowych, podejmowane głównie przez Egipt, zakończyły się niepowodzeniem. Wydaje się, iż deeskalacja przemocy w Ziemi Świętej jest bardzo odległa.

Skala obecnych działań wojennych w Strefie Gazy jest największa od 2006 roku. Jednak jeszcze większa jest liczba ofiar, które pochłania trwająca ofensywa. W rezultacie dotychczasowych działań wojennych zginęło ponad 40 żołnierzy izraelskich. Natomiast liczba ofiar po stronie palestyńskiej jest nieporównywalnie większa. Źródła palestyńskie podają, że do końca lipca na skutek izraelskiej ofensywy śmierć poniosło 1459 osób, zaś liczbę rannych szacuje się na 10 tysięcy. Jak już wspomniano przeważająca liczba ofiar po stronie palestyńskiej to cywile, w tym wiele dzieci. Ilość ofiar potęguje przeprowadzanie nalotów i ostrzał artyleryjski skierowany wobec budynków użyteczności publicznej, prywatnych nieruchomości, szkół i szpitali. Izrael jest bezwzględny wobec wykorzystywania powyższych konstrukcji przez Hamas w celach militarnych. Dotychczasowe działania dowiodły, iż bojownicy Hamasu bardzo często ukrywają się w zwykłych domach rodzin palestyńskich. Ponadto szkoły ONZ i szpitale wykorzystywane są nierzadko jako składy rakiet i amunicji Hamasu. Bojownicy montują tam także wyrzutnie rakiet, mając nadzieję, iż Izraelczycy nie obiorą za cel budynków o przeznaczeniu cywilnym.

Niestety w konsekwencji życie tracą głównie niewinni. Liczba ofiar po stronie cywilnej stała się powodem narastającej międzynarodowej krytyki wobec działań Izraela. Turcja, Brazylia oraz bliskowschodnie państwa arabskie mówią już otwarcie o ludobójstwie i szeregu zbrodni wojennych popełnionych przez Tel Awiw. Z drugiej strony Stany Zjednoczone wyraźnie popierają prawo Izraela do obrony przed atakami rakietowymi. W geście solidarności  w ostatnich dniach Kongres zatwierdził uchwałę, na mocy której przyznano pomoc w rozbudowie izraelskiej „Żelaznej Kopuły” w wysokości 225 mln dolarów. Europa zaś nie staje oficjalnie po żadnej ze stron. Wraz z Sekretarzem Generalnym ONZ nawołuje zaś do jak najszybszego zakończenia walk. Wola zawieszenia broni jest jednak wspólnym dążeniem całej społeczności międzynarodowej. Niestety dotychczasowe naciski nie wpłynęły znacząco na przywódców dwóch zwaśnionych narodów. Należy jednak zaznaczyć, iż Izrael przyjmuje niemal każde propozycje krótkotrwałego zawieszenia broni. Niestety powyższe starania są konsekwentnie odrzucane przez Hamas. Dotychczas palestyńscy bojownicy już siedem razy zrywali zawieszenie broni, motywując tym samym akcje odwetowe Żydów. Jednocześnie powyższe działania Hamasu zdają się legitymizować trwanie izraelskiej ofensywy.

Przywódcy Hamasu nie godzą się na zakończenie ataków na Izrael dopóki ich żądania nie zostaną spełnione. Rzecznik Hamasu Musa Abu Marzuk oświadczył, że wstępne oczekiwania Hamasu to większy dostęp do wód międzynarodowych, zniesienie ograniczeń gospodarczych Strefy Gazy, uwolnienie więźniów oraz otwarcie przejść granicznych. Są to warunki podjęcia negocjacji z Izraelem. Jednak Netanjahu wiele razy podkreślał, iż nie będzie prowadził negocjacji z terrorystami. Jedynym przedstawicielem strony palestyńskiej, będącym w oczach premiera Izraela godnym zaufania jest Fatah z Abbasem na czele. Jednak obecnie wydaje się, że Mahmud Abbas nie posiada żadnej kontroli nad wydarzeniami w Strefie Gazy. Od 2006 roku to Hamas dzierżył władzę w Strefie Gazy, zaś Fatah administrował Zachodnim Brzegiem. Po zawarciu porozumienia pomiędzy dwoma organizacjami w kwietniu bieżącego roku, wydawało się, iż Palestyńczycy w końcu zaczną mówić jednym głosem. Jednak obecna ofensywa pokazała, że Fatah i Hamas są dosyć odległe zarówno w swych dążeniach jak i środkach wykorzystywanych do osiągnięcia celu. W obliczu braku jedności w samym narodzie palestyńskim, perspektywa rychłego zakończenia konfliktu jest niewielka.

Wydawać by się mogło, że jedną z niewielu przesłanek przemawiających na korzyść zakończenia obecnych działań zbrojnych, są ogromne koszta finansowe jakie ponosi naród izraelski. Z wstępnych szacunków izraelskiego ministerstwa obrony wynika, iż do końca lipca ofensywa militarna kosztowała Izrael ponad miliard szekli. Jednak koszty wojny są szybko minimalizowane, poprzez pomoc finansową zapewnioną przez Stany Zjednoczone. Ponadto Izrael powołał do tej pory 86 tysięcy rezerwistów, którzy są świetnie wyszkoleni, a przy tym niedrodzy w utrzymaniu. Zatem aspekt finansowy nie powinien odgrywać znaczącej roli w procesie podejmowania decyzji przez przywódców Izraela. Niewątpliwie największe znaczenie ma aspekt bezpieczeństwa. Netanjahu podczas niedawnego wystąpienia, powiedział, że faktyczne bezpieczeństwo może zapewnić Izraelowi jak największe zniszczenie struktur Hamasu. Nie wykluczył także całkowitego przejęcia Strefy Gazy przez Izrael i tymczasowe objęcie nad nią administracji i kontroli. W powyższym przypadku ostateczny długotrwały pokój zastałby wykluczony. Niezbędnym warunkiem osiągnięcia faktycznego rozejmu jest bowiem zapewnienie Palestyńczykom godnych warunków do życia w ich własnym państwie. Na to się jednak nie zanosi.

 

 

Mateusz Mikowski

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu