Unia energetyczna

Na początku kwietnia premier Donald Tusk przestawił projekt utworzenia unii energetycznej, która pozwoliłaby na uniezależnienie państw członkowskich UE od dostaw gazu z Rosji. Ofensywa dyplomatyczna Polski ma na celu przekonanie jak największej liczby państw do tego projektu. 

Zasadniczym celem proponowanej przez rząd polski idei powołania unii energetycznej jest zmniejszenie uzależnienia Unii Europejskiej od dostaw rosyjskiego gazu i wzmocnienie w ten sposób słabnącej Europy. Jednym z powodów przygotowania dokumentu był narastający kryzys ukraińsko-rosyjski, którego skutki mogą po raz kolejny dotknąć państw członkowskich Unii Europejskiej. Polski rząd proponuje więc stworzenie scentralizowanego, wspólnotowego mechanizmu zakupu gazu z Rosji, a także mechanizmu solidarnościowego na wypadek pojawienia się sytuacji kryzysowych. W dokumencie zwraca się uwagę na fakt, że gaz rosyjski sprzedawany kontrahentom w naszym regionie w kontraktach dwustronnych jest średnio o 10-15% droższy niż gaz dla zachodniej Europy. Według autorów tekstu, podstawowym instrumentem zapewniającym bezpieczeństwo dostaw tego surowca powinien być dobrze funkcjonujący rynek, zaś skutecznym rozwiązaniem w przypadku zakłóceń w dostawach powinien być optymalny poziom konkurencji i płynności obrotu oraz niski poziom koncentracji przedsiębiorstw. Obecnie powstanie takiego rynku uniemożliwia fragmentaryzacja rynków krajowych, nierównomierny rozwój rynkowych mechanizmów obrotu oraz brak kluczowej infrastruktury umożliwiającej realną integrację rynku. Zdaniem polskiego rządu, proponowana unia energetyczna powinna opierać się na kilku podstawowych założeniach.

Pierwszy filar – infrastruktura energetyczna

Polska w tym względzie nalega na przyznanie najwyższego priorytetu energetycznym Projektom Wspólnego Zainteresowania (PCI), zwiększenia środków przeznaczonych na te projekty w unijnym budżecie oraz zwiększenia unijnego finansowania do 75% na niezbędne inwestycje w krajach najbardziej uzależnionych od rosyjskiego gazu dostarczanego przez Gazprom.

Drugi filar - mechanizmy solidarnościowe

Według autorów projektu, w sytuacjach kryzysowych UE powinna wykorzystywać swoją skumulowaną siłę oddziaływania, by zapobiegać i reagować w sposób adekwatny do potencjalnych scenariuszy zakłócenia dostaw gazu. Ponadto, w sytuacji kryzysowej powinny zadziałać tzw. mechanizmy solidarnościowe i żadne państwo członkowskie nie powinno być pozostawione samo sobie. Oznaczałoby to jednocześnie konieczność znowelizowania tzw. rozporządzenia SOS (Security of Supply), które mówi o bezpieczeństwie dostaw energii i tworzy instrumenty, mające ograniczać skutki przerw w dostawach surowca w przyszłości.

Trzeci filar - zwiększenie siły przetargowej państw członkowskich i UE wobec dostawców zewnętrznych.

Wspomniana już fragmentaryzacja rynków krajowych, niekorzystnie wpływa na rozwój wewnętrznego rynku energii, a w konsekwencji prowadzi do istotnego zmniejszenia siły przetargowej poszczególnych państw członkowskich UE. Stąd też autorzy tekstu proponują, by rola umów międzyrządowych była stopniowo redukowana do nieodzownych kwestii oraz by zapewniony był odpowiedni poziom przejrzystości. Wymienione są także klauzule, które ich zdaniem powinny być zakazane zarówno w umowach dwustronnych, jak i w kontraktach między firmami, należą do nich: klauzula take or pay, która zmusza do płacenia za zakontraktowaną ilość gazu niezależnie od tego, czy został odebrany; zakaz reeksportu; powiązanie cen gazu z cenami ropy czy ustanawianie punktów odbioru gazu wewnątrz UE, zamiast na granicy.

Czwarty filar - rozwój rodzimych źródeł energii w UE

Biorąc pod uwagę koszty, jakie UE ponosi za importowanie ropy i gazu (w 2012 roku ponad 400 mld euro, co stanowi ok. 3,1% jej PKB), rozwój wykorzystania rodzimych źródeł energii powinien być traktowany jako inwestycja, która pobudzi gospodarkę. Polski rząd proponuje więc wykorzystanie istniejących zasobów paliw kopalnych UE, w tym węgla i gazu łupkowego. Mowa tutaj także o przyznaniu darmowej puli uprawnień do emisji CO2 elektrowniom węglowym zapewniającym 15% mocy krajowej bądź o wsparciu finansowym dla technologii składowania CO2 pod ziemią (CCS). Takie rozwiązanie nie daje jednak żadnych gwarancji, że spalany węgiel będzie pochodził w większości z Polski, a nie Rosji czy USA. Zdaniem premiera Tuska, Europa zaczyna dzisiaj rozumieć, że kwestie klimatyczne czy ochrony środowiska nie mogą zakłócać efektywności gospodarczej, a źródłem jej konkurencyjności musi być także niska cena energii. W projekcie bardzo mało miejsca poświęcono energetyce odnawialnej, do której Niemcy przywiązują ogromną wagę. Zdaniem premiera Donalda Tuska, przyjęcie przez Polskę rozwiązań niemieckich, spowodowałoby, że już w przyszłym roku nasz kraj musiałby dopłacić do odnawialnej energii 12 miliardów złotych. Ponadto, w dłuższej perspektywie takie rozwiązania mogłoby być zabójcze dla polskiej gospodarki.

Piąty filar - dywersyfikacja dostaw energii do UE 

Zdaniem autorów projektu, lepsza infrastruktura energetyczna w UE i bardziej zintegrowany wspólny rynek energii, pozwolą skutecznie przyciągnąć alternatywnych dostawców zewnętrznych. Chodzi tutaj m.in. o przyciągnięcie dostawców gazu łupkowego w USA, czy Australii. Donald Tusk podkreślił, że Rosja próbuje obecnie dzielić Europę, zawierając różne umowy energetyczne z różnymi państwami. Jego zdaniem 10 państw Unii Europejskiej kupuje ponad połowę gazu ziemnego od rosyjskiego Gazpromu.

Szósty filar - wzmocnienie Wspólnoty Energetycznej poprzez zapewnienie bezpieczeństwa sąsiadom Unii.

Ten filar bazuje na założeniu, że droga do bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej prowadzi przez stabilne i bezpieczne sąsiedztwo. Bezpieczni sąsiedzi to bezpieczniejsza UE.

 

Zdaniem ekspertów, utworzenie unii energetycznej miałoby postępować stopniowo. Początkowo byłyby to wspólne unijne kontrakty dotyczące np. 10% rosyjskiego gazu sprowadzanego do państw członkowskich, a następnie ich znaczenie stopniowo zwiększałoby się, by sięgnąć 90 lub nawet 100% dostaw. Okres przejściowy byłby również potrzebny po to, by wygasły obowiązujące obecnie długoterminowe umowy, jakie odbiorcy w poszczególnych krajach unijnych mają z Gazpromem. Oznacza to, że ewentualne uruchomienie mechanizmu wspólnych zakupów wymagać będzie nawet kilkunastu lat.

Pierwszą okazją do wyrażenia swojego stanowiska przez państwa członkowskie na temat idei utworzenia unii energetycznej był Szczyt Energetyczny „29 plus 1”, który odbył się pod koniec kwietnia w Bukareszcie. Central Europe Energy Partners (CEEP) to stowarzyszenie zrzeszające największe przedsiębiorstwa i organizacje energetyczne Europy Centralnej, które współpracują z Unią Europejską. Tematem przewodnim spotkania były ceny i koszty energii w Europie oraz kwestie związane z bezpieczeństwem dostaw nośników energii. Dyskutowano również na temat polskiego projektu. Niechętnie do tej koncepcji odnoszą się kraje zainteresowanie budową nowego gazociągu South Stream, przez który miałby płynąć  gaz z Rosji, a który ma przebiegać przez terytorium Bułgarii, Węgier, Austrii, Grecji czy Włoch. Ponadto, opór wobec polskiego projektu można dostrzec także po stronie części państw unijnych, których kontakty z Rosją są dobre i które nie widzą potrzeby sprowadzania surowców z tak odległych rynków jak USA czy Australia, szczególnie, że wiązałoby się to z ponoszeniem większych kosztów. Kolejną wątpliwość wobec polskiej inicjatywy budzi fakt, że stworzenie monopolu zakupowego, byłoby wbrew zasadom wolnego rynku, które obowiązują w UE i doprowadziłoby do uśredniania kosztów, co z kolei rozmija się z interesami dużych przedsiębiorstw. Warto zauważyć, że część pozostałych postulowanych rozwiązań już funkcjonuje, czego przykładem jest choćby rozporządzenie SOS z 2010 r. 

Od czasu przedstawienia projektu powołania unii energetycznej, premier Donald Tusk prowadzi w tej sprawie konsultacje z szefami państw członkowskich UE i unijnych instytucji. Do tej pory swoje zdanie wyrazili m.in. Łotwa, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Węgry, Luksemburg oraz szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, komisarz UE ds. energii Oettinger i szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. Zwolennikami polskiej inicjatywy są także czołowi kandydaci odpowiednio chadecji i socjaldemokracji na nowego szefa Komisji Europejskiej - Jean-Claude Juncker i Martin Schulz. Ich zdaniem zmniejszenie uzależnienia od Rosji jest koniecznością, a połączenie sił poszczególnych krajów unijnych wzmocniłoby pozycję negocjacyjną UE. Również zdaniem premiera Hiszpanii Mariano Rajoya wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego krajów członkowskich powinno być jednym z unijnych priorytetów. Swoje poparcie dla polskiej inicjatywy wyraził także premier Rumunii Victor Ponta oraz prezydent Francji François Hollande. Jednak poparcie Francji, która właściwie nie jest uzależniona od rosyjskich surowców energetycznych wydaje się być mało znaczące. Z kolei komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger odpowiedział, że nie zgodzi się na polityczną decyzję ujednolicenia cen gazu w Unii Europejskiej, gdyż jego zdaniem gaz jest produktem, a nie bronią polityczną. Przyznał, że Gazprom nadużywa swojej pozycji na rynku i stosuje monopolistyczne praktyki, jednak należy temu przeciwdziałać poprzez ustanowienie zdrowej konkurencji i położenie nacisku na rozwój infrastruktury i ułatwienia w transporcie gazu, co spowoduje uregulowanie cen i uniemożliwi Rosji rozgrywanie poszczególnych krajów. Podkreślił ponadto, że w sporze pomiędzy Rosją i Ukrainą o dostawy gazu nadal zamierza odgrywać rolę mediatora. Komisarz zapowiedział, że na szczycie UE w czerwcu br. przedłoży unijnym szefom państw i rządów plan wyraźnego zwiększenia rezerw gazu. Niewątpliwie jednak decydujące zdanie w tej kwestii będą miały Niemcy. Angela Merkel stwierdziła co prawda, że plany Tuska idą w dobrym kierunku, jednak plan wymaga jeszcze dopracowania. Dodała ponadto, że prywatnym firmom nic nie może nakazać, a stworzenie monopolu zakupowego doprowadziłoby do wspomnianego wyżej uśredniania kosztów. 

 

WNIOSKI

Propozycja utworzenia unii energetycznej budzi kontrowersje zarówno wśród państw członkowskich jak i wśród europejskich firm gazowych, które są zainteresowane jak największą swobodą w konstruowaniu umów, nie zaś uśrednianiem cen surowca. Ponadto, większość propozycji, na których ma bazować unia energetyczna, już funkcjonuje wśród państw członkowskich. Nowością są jedynie wspólne zakupy gazu, co budzi największy sprzeciw. Problem stanowi również fakt, że państwa członkowskie skupiają się na własnym interesie narodowym i ich dwustronnych relacjach z Rosją niż na wzajemnych stosunkach wewnątrz Unii. Według wielu analityków, wobec nikłych szans na powodzenie utworzenia unii energetycznej, polski rząd powinien skupić się raczej na krajowej strategii energetycznej, która zakładałaby wykorzystanie węgla w elektroenergetyce i wzrost wydobycia gazu, by ograniczyć jego import.

Magdalena Soja

Wszelkie prawa zastrzeżone © Polityka i Dypolomacja 2013 | Projekt i wykonianie Jerzy Waśko Studio graficzne Kraków
Menu